niedziela, 12 maja 2013

Rozdział 1.

Słońce świeciło dziś bardzo mocno.
To dobry moment na jazdę -pomyślałam. Zeszłam na śniadanie zjadłam szybko kromkę chleba i pobiegłam do pokoju spakowałam czapsy toczek , buty do jazdy konnej i palcat. Ubrałam bryczesy i różową koszulkę z koniem. Wybiegłam z domu i wzięłam mój biały rower. 
Julie !!- Zawołał ktoś.
Lissa !- Ucieszyłam się na widok koleżanki !
Idziesz do koni ?
Jasne Lissa ! A ty ?
Pewnie ! 
Rowerem ?
Tak ! Widzę że ty też rowerem Julie.
No !
Wsiadłyśmy na rowery i jechałyśmy przez małą i wąską uliczkę potem przez most a na końcu przez łąki. Dojechałyśmy do końca.
Hej Lukas ! - Zawołałyśmy do naszego instruktora.
Hej!
Weszłam z Lissą do stajni ona podeszła do Tofika jej kasztanowatego wielkopolaka z białą latarnią a ja stałam bo nie miałąm jeszcze swojego konia jeżdżę dopiero od 7 miesięcy . 
Ooo hej Cake ! - Zawołała Ann.
Hej. Cake podeszła do Gracji jej wspaniałej siwej klaczy.
Hej Gracja- klacz jej odparskęła. 
Hej Canto- Przywitała się Ann ze swoim dereszowatym ogierkiem.
No aa ty biedna znowu bez konika- zaczęły się śmiać.
Odwróciłam wzrok i cofnęłam się do tyłu.
Tak tak bój się ! - parskęły śmiechem.
Poczułam jak ktoś mnie dotyka obróciłam się a to była kara klacz z gwiazdką Brazylia.
To jest mój koń- odparłam z pewnym przekonaniem.
Tak ?- Ann nie wiedziała co powiedzieć.
Aaa... Chodź Ann  idziemy. - Dziewczyny wyszły ze stajni.
Naprawdę to twoja klacz? - zapytała się Lissa.
Nie , nie wiem no cóż uratowała mój tyłek :)
CDN... (ciąg dalszy nastąpi...)

2 komentarze: